Rok z AI w szkole. Czy cokolwiek naprawdę się zmieniło?

5 zmian w edukacji - roku później

Rok temu napisałam tekst o pięciu zmianach, które – moim zdaniem – już wtedy zaczynały przekształcać edukację pod wpływem AI. Nie jako futurystyczną wizję. Jako coś, co dzieje się tu i teraz.

Dziś wracam do tamtych przemyśleń z jednym, prostym pytaniem: czy to rzeczywiście się dzieje w naszych szkołach? Czy uczymy dalej tak samo, tylko z nowym tłem technologicznym?

Jeśli nie czytaliście tamtego artykułu, możecie do niego wrócić tutaj: https://eduwczasachai.pl/jak-ai-zmienia-edukacje/

Ale nie chodzi o to, żeby go teraz streszczać. Chodzi o uczciwe spojrzenie na ostatni rok. Bo rok w świecie technologii to dużo. Rok w szkole – jeszcze więcej.

Czy zmieniliśmy sposób zadawania zadań?

Rok temu pisałam, że dostęp uczniów do generatywnej AI zmieni logikę prac domowych i zadań pisemnych. Że nie wystarczy sprawdzić, „czy uczeń napisał sam”, bo samo pojęcie „sam” zaczyna mieć inne znaczenie.

Dziś pytam: czy zmieniliście zadania – czy tylko dopisaliście w regulaminie „nie korzystać z AI”? Bo to nie jest to samo.

Coraz częściej słyszę od nauczycieli: „Nie wiem już, czy to uczeń pisał”. Rzadziej słyszę: „Zmieniłam polecenie tak, żeby wymagało odniesienia do własnych doświadczeń, wyboru, uzasadnienia”.

Nie chodzi o kontrolę. Chodzi o sens. Jeśli zadanie można wykonać bez wysiłku poznawczego, to nie dlatego, że AI jest sprytne. Tylko dlatego, że pozwoliliśmy na zbyt prostą konstrukcję polecenia.

Może więc technologia nie powinna być pierwszym obiektem naszej uwagi.

Czy uczymy korzystania z AI, czy tylko reagujemy?

Rok temu wydawało mi się, że naturalnym krokiem będzie uczenie uczniów, jak korzystać z tych narzędzi odpowiedzialnie. Dziś widzę raczej dwa skrajne podejścia – albo pełne przyzwolenie bez zasad, albo całkowite omijanie tematu. A przecież między tymi biegunami jest przestrzeń na mądre prowadzenie.

Tylko że tu pojawia się coś ważniejszego. Nie wystarczy nauczyć ucznia „jak używać narzędzia”. To naprawdę za mało.

Jeśli chcemy traktować sprawę poważnie, musimy myśleć szerzej. Uczenie korzystania z AI to nie tylko uczenie z AI – czyli używania go na lekcji. To uczenie o AI: czym jest, jak działa, jakie ma ograniczenia, gdzie może wprowadzać w błąd. To uczenie do życia z AI – przygotowywanie młodych ludzi do świata, w którym takie narzędzia będą naturalnym środowiskiem pracy i podejmowania decyzji. Dopiero na końcu pojawia się uczenie z AI.

My odwracamy tę kolejność – zaczynamy od narzędzia. A potem dziwimy się, że uczniowie traktują je jak skrót.

Czy w waszych szkołach rozmawia się o tym, czym jest odpowiedzialność poznawcza? Czy uczniowie wiedzą, kiedy AI realnie wspiera ich myślenie, a kiedy je po prostu zastępuje?

Jeśli zaczniemy od „z AI”, pomijając „o AI” i „do AI” – ta rozmowa będzie zawsze spóźniona.

Czy zmieniła się rola nauczyciela – czy tylko jego obciążenie?

Rok temu pisałam, że rola nauczyciela będzie przesuwać się w stronę przewodnika, mentora, osoby uczącej krytycznego myślenia.

Dziś coraz częściej widzę coś innego. Zmęczenie. Nie zachwyt, nie panikę – po prostu zmęczenie. Oprócz codziennych obowiązków pojawił się kolejny temat, który „trzeba ogarnąć”. Kolejne narzędzie, kolejne szkolenie, kolejne oczekiwania. I to nie jest proste.

Może dlatego część szkół wybiera strategię przeczekania. Może dlatego temat AI bywa spychany na margines, traktowany jako chwilowa moda. Tylko czy rzeczywiście możemy go przeczekać?

Czy mamy wspólne zasady, czy każdy radzi sobie sam?

W wielu szkołach wciąż słyszę: „Każdy nauczyciel decyduje po swojemu.” Z jednej strony – autonomia. Z drugiej – chaos. Uczniowie dostają sprzeczne komunikaty. Na jednej lekcji mogą korzystać z narzędzi, na innej nie. Raz są zachęcani do eksperymentowania, innym razem karani za sam fakt użycia.

Czy stworzyliście przestrzeń do wspólnej rozmowy o AI w radach pedagogicznych? Czy każdy z was próbuje poradzić sobie z tym sam?

Temat nie znika, gdy o nim nie mówimy. On tylko schodzi “do podziemia”.

Co dzisiaj dodałabym do tamtej listy?

Przynajmniej jeden punkt. Zmianę emocjonalną.

AI przestało być nowinką. Stało się tłem. A my nie zawsze mamy czas, żeby się zatrzymać i nazwać, co to z nami robi jako z nauczycielami.

Może problemem nie jest już samo narzędzie. Może problemem jest brak spokojnej, wspólnej rozmowy o nim. Bo rozmowa na korytarzu to za mało. Post w mediach społecznościowych to za mało. Potrzebujemy czegoś wolniejszego – opartego na argumentach, a nie na emocjach.

Dlatego pytam Was

Co przez ten rok rzeczywiście zmieniło się w waszej pracy? Który z punktów sprzed roku okazał się najtrafniejszy? Czego zabrakło na tamtej liście? A może nic się nie zmieniło – tylko więcej o tym mówimy?

Chętnie przeczytam wasze refleksje.

Na końcu przypominam pięć kroków, o których pisałam rok temu. Dla jednych będą oczywiste. Dla innych – może wciąż nie w pełni zrealizowane. Warto do nich wrócić – nie po to, by odhaczyć kolejne hasła, ale żeby zobaczyć, gdzie naprawdę jesteśmy. A dopiero potem zdecydować, dokąd chcemy iść dalej.

Jeśli te pytania są Wam bliskie, zapraszam do mojego newslettera.
To miejsce, w którym nie ścigamy się z nowinkami, ale spokojnie porządkujemy myślenie o edukacji w czasach AI.

Rozmawiamy o sensie, nie tylko o narzędziach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *